Darmowa dostawa od 100,00 zł
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Slow food po polsku

2018-11-21
Oscypek, wino z polskich jabłek, miód z mazurskiej pasieki czy tradycyjnie wypiekany chleb to tylko niektóre nasze kulinarne skarby. Jest ich znacznie więcej. A najlepiej smakują w miejscach oznaczonych symbolem Ślimaka, które rekomenduje Slow Food Polska. Slow fashion to w zasadzie jeden z odłamów slow life’u. Podobnie jak slow food i slow beauty, slow fashion w swoich założeniach ma pomóc nam uprościć i zminimalizować garderobę tak, aby była funkcjonalna i przynosiła nam radość z posiadanych rzeczy. Joanna Glogaza, autorka książki „Slow fashion” podsumowuje te zasady w kilku punktach:

W 1986 roku znany włoski krytyk kulinarny Carlo Petrini na wieść o tym, że największa sieć barów fast food na świecie – McDonalds – otworzyła kolejny lokal w zabytkowej części Rzymu, w pobliżu Hiszpańskich Schodów, postanowił utworzyć organizację, która będzie stanowić opór dla rosnącej fali popularności fast foodów. Organizacja otrzymała nazwę Slow Food, bardzo szybko rozprzestrzeniła się na kolejne 50 krajów i dziś zrzesza prawie 100 tys. członków. Głównymi nurtami jej działalności są: ochrona i promocja lokalnych, tradycyjnych sposobów produkcji żywności (przepisów i receptur) oraz jej producentów. Istotne jest także promowanie kultury spożywania żywności, czyli celebrowania i delektowania się posiłkami, zamiast szybkiego napełniania żołądków; a także kupowanie świeżej żywności ze źródeł lokalnych. Slow Food zajmuje się również edukacją konsumentów oraz lobbingiem na rzecz zmian w polityce rolnej przeciw genetycznym modyfikacjom żywności, używaniu pestycydów i wspieraniem farm organicznych.

Polski slow food

W naszym kraju slow food pojawił się dopiero pod koniec 2002 roku. Dlaczego tak późno? Zapewne z powodu naszej fascynacji Zachodem i zapominaniu o tym, co tu na miejscu jest wartościowe. Na szczęście ruch slow food zadomowił się w Polsce i działa prężnie. W pierwszej kolejności zajęto się góralskim oscypkiem. Dlaczego - chociaż znają go wszyscy - ma on ciągle być dostępny w swej prawdziwej postaci jedynie na podtatrzańskich targowiskach i czasem w przejściach podziemnych większych polskich miast? Dlaczego oscypek nie mógłby być - przy zachowaniu tradycyjnych metod produkcji - sprzedawany w sposób bardziej cywilizowany, bardziej zachęcający do spożycia i być może - bardziej higieniczny? Slow food zamierza wyprowadzić go z podziemia. Wierzymy, że się uda. Oprócz oscypka mamy w Polsce wiele innych cennych wiktuałów sztuki kulinarnej. Należą do nich także inne sery, jak np. bundz owczy, bryndza, czy gołka; wędliny z wybranych, tradycyjnych masarni; wina jabłkowe, miody pitne i nalewki; wyroby piekarnicze; miody, soki, przetwory i oleje. Pełną listę rekomendowanych przez polskie stowarzyszenie produktów znajdziesz tutaj: http://www.slowfood.pl/index.php?s=str-rekprodukty

Zwolnij, szkoda… czasu

Na pośpiech. Czas lepiej wykorzystać chociażby na to, żeby smakować jedzenie. I to jest jedna z głównych idei slow food. Ruch weryfikuje i poleca restauracje, w których delektować się można doskonałymi potrawami tradycyjnej polskiej kuchni jak i przysmakami z całego świata. Wybrane restauracje, po przejściu procedury weryfikacyjnej, zostają oznaczone znakiem Ślimaka i są promowane przez Slow Food Polska. Ale tak naprawdę nie trzeba siedzieć w rekomendowanej restauracji, aby poczuć slow food. W Polsce na szczęście istnieje jeszcze wiele gospodarstw agroturystycznych, w których właściciele częstują regionalnymi wyrobami, nierzadko pochodzącymi z ich własnej kuchni. Pełną listę i rekomendacje znajdziecie na stronie Polskiej Federacji Turystyki WIejskiej: www.agroturystyka.pl

Zwolnij, szkoda… czasu

No dobrze, ale jeśli akurat na wieś się nie wybieramy, mieszkamy w wielkim lub większym mieście i mamy raczej mało czasu na codzienne zakupy, to jak posmakować polskiego slow food’u? Chociażby przez takie inicjatywy jak Rano Zebrano (www.ranozebrano.pl). To portal poprzez który można zamówić regionalne, ekologiczne produkty z dostawą do domu. Rano Zebrano to przykład z Warszawy, ale podobne są na terenie całego kraju. Pomysłodawcą internetowego targu jest Przemek Sendzielski - politolog i aktywista społeczny, który przemierzając Mazowsze wzdłuż i wszerz szuka solidnych rolników i zaprasza ich do uczestnictwa w projekcie. Rano Zebrano to coś więcej niż targ. Nie chodzi tylko o zakupy, ale o budowanie świadomego społeczeństwa, lokalnej wspólnoty między klientami i dostawcami. Wiele tego typu akcji dzieje się także na Facebooku. A jeśli nie możesz ich znaleźć to najprostszą formą slow kuchni będzie wybranie się na pobliski bazarek. Gwarantuję, że warzywa i owoce zakupione na targowisku będą smakowały inaczej niż te z marketu. Przy okazji wesprzesz lokalnych rolników i przedsiębiorców. Smacznego!

Kilka słów o autorze:

Natalia J. Kraus - slow life coach, instruktor balance yogi, blogerka i redaktor. Założycielka i wieloletnia redaktor naczelna magazynu „Joga”. Prowadzi warsztaty o życiu slow w dużym mieście, pisze m.in. dla magazynu „Joga”, portalu Yogabazar.pl, Joga-joga.pl, Lifearchitect.pl i innych.

Więcej info: www.nataliakraus.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel